Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą stół czereśniowy

Stół.

Pamiętam momenty beztroskiego dzieciństwa, gdy przy skromnym stole kuchennym, takim z płyty pilśniowej, nakrytym ceratą, robiłam wiele fajnych rzeczy.  Miał on szufladę, z aluminiowymi sztućcami i podziurkowaną metalową zaparzaczką do herbaty, która w moich zabawach stawała się smokiem o kłapiących szczękach. Przy nim r ysowałam, lepiłam z plasteliny a dziadek świetnie nadawał się do jej rozmiękczania, bo miał duże, silne dłonie. Babcia czytała mi książki...  Kubuś Puchatek  słuchany przy ogniu świecy, gdy    podczas burzy  wyłączyli prąd. Był ten stół świadkiem, gdy grałam z rodzeństwem kartami w makao i wojnę, odrabiałam lekcje i marudziłam przy wspólnych posiłkach. Wpajano mi do niego szacunek, że nie wolno na nim kłaść grzebienia, by później nie znajdować włosów w jedzeniu a przede wszystkim, że nie wolno na nim siadać, bo jest miejscem gdzie kładzie się chleb. Grzechem jest, by chleb leżał tam, gdzie wcześniej była czyjaś pupa. Tak było, a p otem do...