Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Święty Mikołaj

Wyzysk świętego.

Lawirując między regałami uginającymi się od towarów przeróżnych, przy kapuście kiszonej, której zaczerpnęłam nieco do przygotowania pierogów, natknęłam się na świętego Mikołaja. Żal mi się go zrobiło, że stoi tak przy tych kiszonkach. Zrobili z niego krasnala w czerwonym wdzianku, obarczyli wielkim brzuchem (co wcale nie kojarzy się ze świętością), wsadzają go byle gdzie, każą śmiać się do ogórków, zachwalać jakieś ludzkie interesy nastawione na zysk własny (żadne tam rozdawanie po Mikołajowemu). Ok, jest wymyślony, autor jego nieznany, ale niegdyś gorliwie był czczony w kościołach, świątynie nazywane są jego imieniem, jest symbolem bezinteresownego dobra. Przydałby się Komitet Ochrony Godności Świętego Mikołaja , bo strach się bać co jeszcze ludzie mu zrobią.

Mikołaj.

Jeśli zapytać dzisiejsze dziecko o wygląd Świętego Mikołaja, zapewne opisze cocacolową jego wersję, czyli wesołego grubaska w czerwonym wdzianku, zwieńczonym czapką z pomponem.  Zanikł pierwotny obraz dostojnego starca w liturgiczych szatach dzierżącego pastorał.  Ale i ten Mikołaj w roli biskupa prawdopodobnie też był zmyślony. Nie szkodzi, bo tradycja naśladowania jego bezinteresownej dobroci przysparza mnóstwo radości dającym i otrzymującym prezenty. Dzisiaj miałam tę radość. Mikołaj od Natalii (lat 6)